Mielno - ferie
Na wakacje zimowe mieliśmy pojechać po prostu do rodziców żony, ale wybrałem jeszcze inną opcję. Po co się ścierać z teściami, pomyślałem sobie, nie mówiąc ani słowa Joannie, skoro można mieć święty spokój. Żona ucieszyła się, bo Mielna jeszcze nie widziała, a taką jej właśnie propozycję przedstawiłem. Wybrałem Mielno, bo chciało mi się wrócić do miejsca, gdzie spędzałem swoje letnie wakacje lata temu. Trochę to oryginalne i ludzie się w zasadzie dziwią, że zimą zamiast w góry, to nad morze się pchamy. Hotelik, na wpółuśpiony, bo poza sezonem, przyjął nas jednak przyjaźnie. Jak to oni tam w tym Mielnie żyją, od sezonu, do sezonu. To całkiem, jak sen wariata. Żyją wiosną i latem, a jesienią i zimą, jakby im się film urwał. Niemal wszystko pozamykane. Zrobiliśmy sobie więc zimowe ferie nad morzem. Trzeba przyznać, ze wybrzeże i zimą jest piękne. Trafiliśmy na mrozy po 20 stopni. Jak wygląda plaża skuta lodem i piętrzące się na morzu tafle lodowe, prawdziwy krajobraz księżycowy. Cała rodzina wypoczęła doskonale i
Mielno pewnie odwiedzimy kiedyś latem.