Rewal - Rewal-gracze
Gdyby nie to, że pogoda była po prostu nieznośna to urlop w Rewalu spędzilibyśmy wprost wyśmienicie, a tak tylko bardzo dobrze. Nasz pensjonat, który zwie się tak jak to miasteczko
Rewal nie ma co prawda poza bilardem żadnych dodatkowych atrakcji, ale jak się zbierze dobrane towarzycho, to nie jest nic potrzebne, no może poza paroma akcesoriami. Takimi są na przykład karty. Dobraliśmy się w cztery pary, wszyscy zapaleni brydżyści. Zakupy w monopolu robiliśmy z dużym zapasem, żeby się nie wygłupiać i nie latać po nocy. Mieliśmy, co prawda na miejscu barek, ale skoro nasze spożycie spore, a ceny tu z poważną marżą, to nie kalkulowało się. Rewal był całkiem zatopiony w deszczu, więc nie było nam szkoda budzić się koło południa, za to nad kartami siedzieliśmy przeważnie do 3 - 4 w nocy. Zastanawialiśmy się z żoną, co by było, gdybyśmy po powrocie z Rewala nie mieli jeszcze zaplanowanego tygodnia urlopu u naszych dziadków na wsi. Niewyróbka, bo po tym pobycie nad morzem byliśmy po prostu wyczerpani. Przyjedziemy tu za rok na pewno.

Podobne: